Tagi

, , ,

Jak to jest nie słyszeć? Nigdy nie poznać szumu wody ani trzasku, jaki wydaje soczyste jabłko gdy się w nie wgryźć? Kamyk – główny bohater Tkacza iluzji jest pozbawiony słuchu – jest to cena jaką zapłacił za swój dar tworzenia iluzji. Nikt jednak nie pytał go o to czy chce taką cenę zapłacić – urodził się z darem ale bez słuchu. Niestety ciężko jest tworzyć perfekcyjne iluzje jeśli nie można ich uzupełnić dźwiękiem. Autorka w swojej powieści zabiera czytelników w fascynujący świat, w którym poznajemy nie tylko magię ale i ograniczenia jakie na swoich adeptów potrafi ona narzucać.

Fabuła Tkacza Iluzji to opis początków kariery magicznej Kamyka – głuchoniemego chłopca, który posiada silny dar tworzenia iluzji. Na swojej drodze spotyka on młodego smoka – Pożeracza Chmur. Przyjaźń ze smokiem wpędza Kamyka w kłopoty, ale otwiera też przed nim nowe możliwości. Opowieść o ich przygodach jest niezwykle ciekawa i już ona sama w pełni by wystarczyła by móc polecić tę książkę. Jednakże utwór ten zawiera więcej treści niźli tylko barwny opis przygód dwójki młodych przyjaciół.

Autorka bardzo udatnie opisuje stworzony przez siebie świat. Kiedy bohaterowie gdzieś podróżują widoki roztaczają się przed naszymi oczami. Kiedy Kamyk tka swoje iluzje zdają się one być na wyciagnięcie ręki. Równie przekonujący jest problem jaki towarzyszy tytułowemu bohaterowi. Podczas lektury cały czas mamy świadomość tego, że Kamyk jest głuchoniemy. Ta jego cecha nie jest tylko zabiegiem, który miał go odróżnić od innych bohaterów. Nie wygląda to tak, że autorka raz na 50 stron przypomni o tym problemie. Ta cecha Kamyka jest z nami od pierwszej do ostatniej strony – jest o niej mówione wprost, ale też jest ona widoczna pośrednio w różnych wydarzeniach. Lektura nie pozwoli nam doświadczyć takich problemów, ale jednak pozwala nam zyskać jakiś ogląd sytuacji – ułatwia nam zrozumienie osób głuchoniemych i pozwala na współodczuwanie. Tym samym książka rozwija naszą wrażliwość i empatię.

Styl Ewy Białołęckiej umożliwia nam nie tylko zobaczenie opisywanych przez autorkę miejsc. Daje on nam również możliwość przeżywania emocji wraz z bohaterami. Przytrafiają nam się chwile grozy, wstydu, ale i radości. Dziecinne niekiedy zabawy Kamyka i Pożeracza Chmur to dla dorosłego czytelnika droga do odstresowania się. Podczas lektury możemy sobie pozwolić na przeżywanie radości, które na żywo byłyby już ciężkie do osiągnięcia. Taka odskocznia jest czasem nie do przecenienia.

Tkacz Iluzji powstał na kanwie opowiadania, które przyniosło autorce nagrodę Zajdla. Lektura powieści utwierdza w przekonaniu, że nagroda ta została słusznie przyznana. Pisarka w mistrzowski sposób opisała barwne przygody dwójki młodych bohaterów i jednocześnie zostawiła miejsce na poruszenie ważnej problematyki. Książka zarówno bawi jak i rozwija oraz skłania ku refleksji.

Tkacz Iluzji

Autor: Ewa Białołęcka
Wydawca: superNOWA
Książka na stronie wydawcy

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Polacy nie gęsi

Advertisements