Tagi

, , , , , ,

Jeśli co jakiś czas pojawia się ochota, by do jakiejś książki wrócić, zwykle oznacza to, że jest to pozycja dobra. Jeśli zaś przy każdym kolejnym powrocie odkrywamy w książce nowe elementy, to jest to wyraźny znak, iż jest to dzieło wyjątkowe. Tak właśnie jest w przypadku Lewej ręki ciemności Ursuli K. Le Guin. Ta arcyciekawa powieść przy każdej kolejnej lekturze zwraca nam uwagę na inne aspekty ludzkiej egzystencji.

Powieść osadzona jest w cyklu haińskim autorki, znanym także jako cykl o Ekumenie. Główny bohater – Genly Ai wysłany został jako mobil na planetę Gethen zwaną Zimą. Jego zadaniem jest przekonać mieszkańców do przyłączenia się do Ekumeny – wspólnoty wielu światów. Tym co odróżnia Gethen od wszystkich innych planet jest kwestia płci mieszkańców – wszyscy są hermafrodytami, a w dodatku przez większość czasu pozostają aseksualni.

Jak łatwo się domyślić kwestia płci i jej roli w naszym życiu jest poruszana dość często. Autorka wskazuje, że „chyba najważniejszą rzeczą, najbardziej znaczącym czynnikiem w życiu człowieka jest to, czy rodzi się mężczyzną czy kobietą.” Za tą myślą przewodnią na swój sposób podąża cała książka. Podczas lektury orientujemy się, jak głęboko w nas wbudowany jest podział ze względu na płeć. Tak jak Genly’emu, tak i nam ciężko jest sobie wyobrazić ludzi, którzy płci są pozbawieni. Jednakże to nie koniec – obserwując społeczeństwo Gethen powoli uświadamiamy sobie, w jak wielu punktach nasza kultura rozróżnia ludzi tylko na podstawie płci.

Gdyby jednak Lewa ręka ciemności traktowała tylko o kwestiach związanych z naukami gender, to nie byłaby tak ciekawą pozycją, jaką w rzeczywistości jest. Płeć jest w powieści wyeksponowana na pierwszym planie, jednak to, co w tle, jest równie ważne. Autorka w piękny sposób opisuje przyjaźń. Przyjaźń, która pod pewnymi względami jest niemożliwa, ale jednak ukazuje się naszym oczom. Le Guin pokazuje, że to silne uczucie może przebić się ponad rozmaite podziały. Pozwala sobie na wystawianie jej na różne próby, ale wydaje się, że jednak uczucie wychodzi z nich zwycięsko.

Pisarka pozwala nam też spojrzeć na ludzi przez pryzmat państwowości i ustroju społecznego. Obraz, który tu prezentuje, nie jest miły. Chociaż ustrój Karhidu i Orgoreynu jest kompletnie różny, to jednak w obu u władzy są niewłaściwi ludzie. Ludzie, którzy często wykorzystują swoją pozycję dla osiągnięcia celów, które nie są godne. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale autorka wskazuje, jaki los może takich polityków spotkać. Dodatkowo druga część powieści, rozgrywająca się w Orgoreynie, przywodzi na myśl kraje znajdujące się we władaniu komunizmu. W tym miejscu za różne przewiny można zostać skazanym nawet na oddelegowanie do obozów pracy, gdzie radzić sobie trzeba z warunkami uwłaczającymi ludzkiej godności i gdzie cały czas walczy się tylko o przeżycie.

Problematyka nie stanowi jednak jedynej siły tej powieści. Równie ważny dla odbioru jest też niesamowity kunszt autorki. Le Guin w doskonały sposób operuje nie tylko językiem, ale też emocjami, jakie towarzyszą czytelnikowi. Książkę czyta się z wypiekami na twarzy i nawet przy kolejnej lekturze nic ona nie traci – znajomość fabuły nie przeszkadza w rozkoszowaniu się nią.

Chociaż kaliber części poruszonych problemów jest ciężki, to wymowa Lewej ręki ciemności nie jest pesymistyczna i przygnębiająca. Owszem, utwór nastraja nas raczej melancholijnie, ale jego lektura nie powoduje pogorszenia nastroju. Z pewnością zaś na nastrój pozytywnie wpływa kunszt pisarski Le Guin, który czyni tę pozycję naprawdę godną uwagi.

Lew ręka ciemności

Autor: Ursula K. Le Guin
Wydawca: Książnica
Tłumaczenie: Lech Jęczmyk

Reklamy