Tagi

, , ,

Lois McMaster Bujold to pisarka w Polsce niespecjalnie doceniana. Chociaż kiedyś wydano sporo jej książek, to jednak przeszły bez większego echa, a od kilku lat nic nowego nie zostało opublikowane. Polscy czytelnicy wiele na tym tracą, bo jej twórczość z pewnością zasługuje na większą uwagę. Jedną z dawno wydanych książek jest Ethan z planety Athos, w której autorka pozwala sobie na drwienie z pewnych powszechnie przyjętych rozwiązań.

Powieść jest bardzo krótka – obejmuje niecałe 240 stron niewielkiego formatu. Wydaje się, że pisarka traktowała ja trochę jako żart i odskocznię od poważniejszej części Barrayarskiego cyklu. Chociaż Ethan z planety Athos jest osadzony w tym samym uniwersum, co liczne inne ksiązki autorki, to ich znajomość nie jest konieczna dla czerpania przyjemności z lektury. Powieść nie odwołuje się specjalnie do wydarzeń opisywanych w innych utworach, a większość wprowadzonych bohaterów jest nowa. Oczywiście pewne informacje z innych tomów mogą wyjaśnić drobne niuanse, ale powieść jest zamkniętą całością, którą śmiało można czytać w oderwaniu od reszty cyklu.

Przewrotnym żartem autorki jest uczynienie z głównego bohatera lekarza położnika, który żyje i pracuje na planecie… pozbawionej kobiet. Jednakże ma on pełne ręce roboty, bowiem dzieci przychodzą na świat w replikatorach macicznych. Na skutek pewnych wydarzeń doktor Ethan Urquhart zmuszony będzie do opuszczenia planety i stawi on czoła kosmosowi, w którym mniej więcej 50% populacji stanowią przerażające go stworzenia – kobiety. Oczywiście wokół jego uprzedzeń i lęków osadzone są liczne żarty i autorka wiele razy puszcza oko do czytelnika.

Jeśliby traktować tę powieść jako próbę analizy społeczeństwa złożonego z samych mężczyzn, okazałaby się ona porażką. Społeczeństwo opisane przez Bujold jest zbyt mocno wyidealizowane, a ponadto autorka całkowicie pominęła aspekty takie jak heteroseksualizm mężczyzn na Athosie. Na szczęście nie to było celem autorki i nie takich prawd należy się w książce doszukiwać. Ethan z planety Athos sprawdza się doskonale jako żartobliwa powieść przygodowa osadzona w scenerii stacji kosmicznej. Nie znaczy to jednak, że książka pozbawiona jest jakichkolwiek przemyśleń. Bujold wyraźnie naśmiewa się z konwencji licznych utworów fantastycznych (a także innych). W tak wielu książkach autorzy bezrefleksyjnie powielają stereotypy dotyczące ról kobiet i mężczyzn. Autorka naśmiewa się z tego. Śmiało (a mówimy tu o roku 1986) odwraca sytuację i u niej to mężczyzna potrzebuje pomocy kobiecej heroiny, by poradzić sobie ze złoczyńcami. Obecnie, gdy wszyscy wokół krzyczą o gender, pomysł nie jest na pewno tak świeży i zaskakujący, jednak blisko 30 lat temu sytuacja wyglądała nieco inaczej.

Jak w innych swoich książkach, tak i w Ethanie z planety Athos autorka przygotowała doskonałą fabułę spisaną w umiejętny sposób. Powieść czyta się bardzo szybko, a mieszanka wartkiej akcji i humoru czyni z niej doskonałą pozycję rozrywkową. Jednocześnie autorka nie oferuje czytelnikowi bezproblemowej papki, a powieść niosącą pewien przekaz. Nie są to co prawda głębokie filozoficzne rozważania, a raczej zbiór refleksji na temat roli poszczególnych płci w literaturze oraz życiu. O umiejętnościach pisarki świadczy jednak to, że powieść nie wciska nam niczego na siłę, a raczej sugeruje pewne myśli – tylko od nas zależy, czy poświecimy im uwagę, czy też będziemy tylko czerpać radość z czytania o kosmicznych przygodach bohatera.

Ethan z planety Athos

Autor: Lois McMaster Bujold
Wydawca: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Marzena Polak

Advertisements