Tagi

, , , ,

Nakręcana dziewczyna była wyjątkową książką. Bacigalupi od pierwszej do ostatniej strony zachwycał czytelnika zarówno wykreowana wizją jak i własnymi przemyśleniami. Opublikowany później Złomiarz nie był już tak dobry. Trzecia powieść – Zatopione miasta plasuje się gdzieś pomiędzy tymi pozycjami. Daleko jej do genialności Nakręcanej dziewczyny, ale stoi zdecydowanie powyżej drugiej powieści autora.

W Zatopionych miastach Bacigalupi w dużo mniejszym stopniu, niż wcześniej, koncentruje się na biologii czy działalności korporacji. Powieść ta, znacznie bardziej od poprzedniczek, traktuje o ludziach, którym przyszło żyć na terenie objętym wojną i o przyczynach pchających ludzi do walki. Świat przedstawiony w powieści jest tym samym, w którym żyją bohaterowie poprzednich książek. Niemniej autor znowu przeniósł nas do innego miejsca – tym razem do wciąż ogarniętych wojną, tytułowych Zatopionych Miast. Po kryzysie związanym ze skończeniem się ropy i katastrofami spowodowanymi przez globalne ocieplenie społeczność Waszyngtonu i okolic podzieliła się na zwalczające się frakcje. Oczywiście każda z nich przekonuje o tym, że walczy za kraj. Każdy z lokalnych watażków to patriota, który tylko musi pokonać przeciwników, by móc odbudować potęgę narodu i zjednoczyć ojczyznę. W praktyce jednak lokalna ludność albo żyje w nadziei, że wojska poszczególnych frakcji jej nie odkryją, albo też pracuje niewolniczo przy rozbieraniu miasta, celem sprzedaży złomu międzynarodowym korporacjom. Bacigalupi doskonale pokazał, że wojna tego typu to jedynie walka o władzę i wpływy, a dobro kraju zostało gdzieś po drodze zapomniane. Nawet bohaterka – Mahlia, pomimo młodego wieku jest w stanie przejrzeć demagogiczne zagrania przywódców i zrozumieć, o co naprawdę toczy się gra.

Oprócz zdemaskowania motywacji prowadzących niektórych do wojny autor pokazuje też, jak bardzo ta ostatnia odciska swoje piętno na ludziach. Społeczności, które widzimy, składają się w dużej mierze z bardzo młodych osób – starszych już wcześniej zabrała wojna. Te dzieci, postawione przed koniecznością, stają się dorosłe. Muszą zdobywać jedzenie, chronić bliskich i starać się samemu przeżyć. Z drugiej strony pokazane jest jak łatwo takie dzieci zmienić w potwory, które nie tylko będą zabijać, ale i torturować innych w imię „wyższych” celów. Autor kładzie duży nacisk na odczłowieczenie, jakie niesie ze sobą wojna dla wszystkich, którzy mają z nią styczność.

Książkę czyta się dość łatwo. Akcja jest wartka i wciągająca. Łatwo też jest się zanurzyć w świat Zatopionych Miast i pozostawać w nim tak długo, jak tylko można. Nie ma jednak rózy bez kolców – bliżej końca wydarzenia nabierają trochę zbyt dużego tempa. Sprawia to wrażenie, jakby autor chciał na szybko pozamykać pewne wątki i skończyć książkę. Niestety psuje to wrażenie jakie książka wywiera na czytelniku.

Chociaż Bacigalupi porusza ważne i ciężkie tematy, to powieść nadaje się dla młodszych czytelników. Młodzi bohaterowie, wartka akcja i stosunkowa prosta fabuła czynią książkę „lekkostrawną”. Ciężkie tematy wyłuszczone są w jasny i przejrzysty sposób. Starszym może to nie odpowiadać, ale młodzież, do której wszak ta powieść jest skierowana, powinna docenić taką konstrukcję utworu.

Zatopione miasta

Autor: Paolo Bacigalupi
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Tłumaczenie: Łukasz Małecki
Książka na stronie wydawcy

Reklamy