Tagi

, , , , , ,

Wśród czytelników książek z serii Zapomniane Krainy wielką popularnością cieszy się Drizzt Do’Urden. Ten mroczny elf i jego towarzysze są bohaterami coraz większej ilości powieści pióra R. A. Salvatore’a. Wśród kilkunastu dostępnych na naszym rynku tytułów poświęconych tej postaci część zasługuje na uwagę, inne zaś są dużo mniej ciekawe. Tysiąc orków niestety zalicza się do drugiej grupy.

Powieść ta rozpoczyna trylogię Klingi Łowcy. Bruenor Battlehammer musi udać się do Mithrilowej Hali po tym jak jego przodek i zarazem król tejże umiera. Równolegle plemiona orków i lodowych olbrzymów dogadują się i zaczynają atakować podróżnych oraz wioski na dalekiej północy. Jak łatwo przewidzieć, Bruenor wraz z towarzyszami wda się w walkę z tym nowym niebezpieczeństwem. Tak bardzo pokrótce prezentuje się rys fabularny tego tomu. Na tle tych dość przewidywalnych zdarzeń rozgrywa się ciekawy wątek związany z miastem Mirabar, o które Bruenor zahacza w swej podróży. Tam to R. A. Salvatore w interesujący sposób zaprezentował lokalne rządy oraz pozwolił wykazać się krasnoludowi zmysłem i talentem politycznym. Niemniej jednak ten motyw (jakkolwiek wypełnia stosunkowo dużą część książki) nie jest w stanie sam nadrobić niedociągnięcia w innych miejscach.

W kilku wcześniejszych tomach mocną strona były przemyślenia Drizzta zawarte w jego pamiętniku,prezentowanym pomiędzy poszczególnymi częściami opowieści. Tutaj niestety ów pamiętnik stracił na jakości i nie wyróżnia się pozytywnie na tle reszty tomu. Rozważania mrocznego elfa nie są już odkrywcze nawet dla najmłodszego czytelnika. Aktualnie sprawia on wrażenia utrzymywanego na siłę, byle zachować spójność serii.

Wątek romansu pomiędzy Drizztem i Cattie-brie jest nieco zbyt dramatyczny. Ciągłe rozważania i wątpliwości, chociaż pod wieloma względami uzasadnione, są niestety niezbyt dobrze przedstawione. Zamiast stosunkowo dojrzałego potraktowania problemu widzimy raczej młodzieńcze rozterki, które zamiast zastanawiać, co najwyżej denerwują. Podobnie niezbyt korzystne dla radości czytania są ciągłe zbiegi okoliczności, które pozwalają bohaterom wyjść cało z opresji. Powoduje to, że ze strony na stronę coraz ciężej jest czytelnikowi zawiesić niewiarę.

Wszystkie te wady nie oznaczają jednak, że książka jest tragiczna. Salvatore ma lekki i przyjemny styl pisania, co sprawia, że jego powieści pochłania się błyskawicznie. Wartka akcja i liczne sceny walki pozwalają czytać książkę bez znudzenia. Te zalety czynią Tysiąc orków lekturą, która może zapełnić nudny jesienny wieczór. Niestety nie są one w stanie w pełni zrekompensować wyliczonych powyżej wad książki. Wydaje się, że autor znudził się swoimi bohaterami i nie ma już w pełni serca do opisywania ich przygód.

Tysiąc orków

Autor: R. A. Salvatore
Wydawca: ISA
Tłumaczenie: Piotr Kucharski
Książka na stronie wydawcy

Reklamy