Tagi

, , , ,

Wampir jaki jest – każdy widzi. Krwiopijca posiada nadludzką siłę i szybkość. Potrafi zmienić się w mgłę i tym sposobem dostać się do zamkniętego pomieszczenia. Jest wreszcie drapieżcą doskonałym. Płaci jednak za to wielką cenę – nie jest w stanie funkcjonować za dnia, kiedy to pada bez życia tam, gdzie akurat był. Jednak wampiry u Christophera Moore’a, oprócz wspomnianych nieludzkich cech, posiadają też całą gamę zwyczajnie ludzkich wad – bywają niepoczytalne, głupie, zbyt pewne siebie czy też obdarzone nadmiernym zamiłowaniem do ryzyka. Taka mieszanka jest wybuchowa i prowadzi do wielu komicznych sytuacji.

Gryź, mała, gryź to już trzecia po Krwiopijcach i Ssij, mała, ssij powieść, w której Moore wraca do tych samych bohaterów. Niestety, tym razem całość wypada nieco słabiej. Autor w sposób typowy dla siebie bez opamiętania rzuca żartami. Problemem jednak jest to, że w dużej mierze są to kalki tego, co pojawiło się w poprzednich tomach. Wadą jest też fakt, że humor tu jest bardziej wulgarny niż wcześniej. Przeszkadza też silnie rozbudowany motyw znanej z poprzedniego tomu Abby Normal. Ta nastolatka cechująca się zamiłowaniem do wszelkiej mroczności i wybujałym libido jest niestety niesamowicie głupia. W Ssij, mała, ssij nie irytowało to za bardzo, jednak tu stała się ona główną postacią i niestety nie było to dobre wyjście.

Jednak pomimo tego, że Gryź, mała, gryź jest słabsza od poprzedzającej ją książki, nie znaczy to, że jest to pozycja zła. Wiele z żartów, pomimo braku świeżości, wciąż śmieszy. Jednocześnie liczne pomysły fabularne są ciekawe. Naukowe podstawy wampiryzmu tworzone przez Fu są na swój sposób przekonujące, a jednocześnie to, jak silnie trzyma się on racjonalności w starciu z sytuacją całkowicie irracjonalną, jest śmieszne. Z kolei wizja kotów zmienionych w wampiry jest tyleż ciekawa i zabawna, co też przerażająca.

Podobnie jak w innych książkach Moore’a tak i tutaj język jest bardzo lekki. Pomimo tego, że powieść jest mniej ciekawa od poprzedzających ją części, to i tak czyta się ją bardzo dobrze i szybko. Wydaje się, że przy pisarstwie Moore’a po prostu nie da się znudzić, a jest to zaleta niezwykle cenna i dość rzadka.

Podobnie jak w Ssij, mała, ssij, tak i tutaj seksualność jest skrajnie mocno wyeksponowana. Autor drwiąc z młodzieży dokonał bardzo silnego przerysowania. Tak samo wygląda sprawa z przekleństwami. Czyni to tę pozycję nieodpowiednią dla młodszych czytelników. Z dużą przesadą potraktowany jest także slang młodzieżowy – Abby Normal nad wyraz często używa skrótów celem wyrażenia emocji. Tu niestety należy się krytyka dla polskiego tłumacza. Wszystkie skróty zostały przetłumaczone pomimo tego, że w polskim Internecie dominują wersje angielskie, które są powszechnie zrozumiałe. Takie tłumaczenie spowodowało, że zamiast zrozumiałego WTF w wielu miejscach pojawia się mało mówiące CJK. Oczywiście na kartach powieści wszystkie skróty są w stosowny sposób wyjaśnione, ale ich polskie wersje są rażące i śmieszne.

Pod pewnymi względami jednak należy żałować, że Gryź, mała, gryź została wydana w takiej postaci. Jako samodzielny tytuł byłoby po prostu przeciętną komedią. Jednak jako kontynuacja bardzo ciekawej (acz nie nadającej się dla wszystkich) serii jest rozczarowująca. Niestety autor nie dał rady po raz trzeci tryskać nowymi pomysłami na nabijanie się z wampirów, a i większość bohaterów nie jest na tyle ciekawa, by czytanie o nich śmieszyło przez trzy tomy.

Gryź, mała, gryź

Wydawca: Mag
Autor: Christopher Moore
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski

Advertisements