Tagi

, , ,

Czarodziej ma spiczasty kapelusz i długą szatę, no i czarodziejską różdżkę w ręku. Do tego żyje w stylizowanym na wieki średnie świecie. Może palić fajkę lub mieć inne nałogi. No i oczywiście musi czarować. Jednak chociaż powyższa wizja jest dość prawdziwa, to nie zawsze się sprawdza. W pierwszym tomie Wielkiej księgi opowieści o czarodziejach autorzy pokazują, że można czarodzieja potraktować w zupełnie inny sposób.

Na zbiór składa się 11 historii w jakiś sposób powiązanych z osobami parającymi się magią. Nie znaczy to, że zawsze magowie są ich głównymi bohaterami. Ma to miejsce w kilku przypadkach, jednak w większości historii czarodziej nie gra pierwszych skrzypiec, w niektórych zaś jest praktycznie nieobecny. Prezentowane historie powstawały w bardzo różnych okresach. Część ma niecałe 10 lat, podczas gdy najstarsza napisana była w latach 30 poprzedniego wieku. Pomimo tego, jak odległe są w czasie, łączy je frapujące podejście do magii.

Z jakimi rodzajami czarów mamy do czynienia? Część wizji jest dość typowa (chociaż nie znaczy, że nieciekawa). Może czarodziej w Villagio nie przypomina Gandalfa, ale jednak świat wydaje się być jedynie lekką wariacją na temat fantasy. Niemniej jednak już w Skażeniu nadprzyrodzonym Toma Holta czarodziejstwo to tylko jeden z zawodów, a główny bohater ma pracę tylko dzięki biurokratycznemu przepisowi, który ma zapobiegać wydarzeniom, mającym miejsce raz na kilkanaście lat. Z kolei Rower wiedźmy koncentruje się na czarownicy (oraz jej rowerze), która w tylko sobie znanym celu komplikuje sytuację uczniów w jednej z amerykańskich szkół. Historia ta wyraźnie jest osadzona w drugiej połowie XX wieku, a magia jest dla społeczeństwa czymś obcym. Zegarmistrza Johna Morressy’ego trudniej jest osadzić w konkretnym okresie historycznym, ale z pewnością daleko mu do typowej scenerii fantasy. Magia, która się tu pojawia, nie jest w pełni wyjaśniona, ale wyraźnie widać, że tytułowy bohater posiada dość unikalne zdolności. Bardzo dobrym tekstem jest utrzymany w klimacie lovecraftowskim Drugi cień. Nie można się zresztą temu klimatowi dziwić, gdyż autor – Clark Ashton Smith, nie tylko znał Lovecrafta, ale także tworzył historie zaliczane do mitologii Cthulhu. Dość ciekawe są też dwa opowiadania czerpiące ze stylistyki kryminału – Czego potrzeba do rytuału Michaela Kurlanda oraz Siedem kropli krwi Roberta Weinberga. Drugie z nich może być dość kontrowersyjne ze względu na pojawienie się w nim Świętego Graala. Nie można też nie wspomnieć o Grze magicznej śmierci – w opowiadaniu tym nie spotykamy czarodzieja, a jedynie wytwór jego sztuki. Magia została tu potraktowana w sposób mało ortodoksyjny i została nierozerwalnie powiązana z gra komputerową – tyle tylko, że bohater nie gra w grę fantasy, a to, co zrobi w grze, ma realne przełożenie na otaczający go świat.

Każde z opowiadań w zbiorze ma w sobie cos ciekawego. Czasami jest to klimat, kiedy indziej fascynujący pomysł lub po prostu dobry język. Całość czyta się z przyjemnością i książka jest dobra. Brak tu jednak opowiadań wybitnych. Dlatego też Wielka księga opowiadań o czarodziejach to raczej miła rozrywka niż książka, która każdy fan fantastyki musi przeczytać.

Wielka ksiega opowiesci o czarodziejach tom 1

Autor: Praca zbiorowa
Wydawca: Fabryka Słów
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Książka na stronie wydawcy

Reklamy