Tagi

, , , , , , ,

Uwaga: poniższy tekst zawiera spoilery. Jeśli nie czytałaś/eś Dnia Niani Leah Cypess, to lepiej sięgnij po to opowiadanie przed lekturą.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Są takie opowiadania, które zapadają w pamięć. Mogą one niepomiernie wzruszać, albo być oparte na fenomenalnym pomyśle. Bywa też, że poruszają problemy tak ważne, że po prostu nie da się o nich zapomnieć. Jednym z takich tekstów jest zamieszczony w Nowej Fantastyce (07 2013) Dzień Niani Leah Cypess.

W opowiadaniu tym zabiegana pani prawnik – Margaret, samotnie wychowuje swojego synka – Sammy’ego. Ponieważ jednak nie ma dość czasu, to wynajmuje opiekunkę do dziecka – nic niezwykłego. Problem jednak w tym, że opiekunki powinno zmieniać się co trzy miesiące, a Margaret regularnie o tym zapomina. A ponieważ to właśnie zatrudniona Steph spędza z malcem więcej czasu, to przyzwyczaja się on do niej coraz mocniej, co jakiś czas raniąc swoja matkę, przedkładając opiekunkę ponad nią. Jednak świat Margaret to nie nasz świat – tu nianiom zdarzało się procesować o odebranie matkom praw rodzicielskich – co więcej zdarzało im się wygrywać. Margaret nie ma zbyt wiele czasu dla syna, ale pomimo to kocha go matczyną miłością i myśl o jego utracie jest dla niej nieznośna.

Z pewnością taka fabuła czyni z Dnia Niani ckliwą historyjkę zdolną wycisnąć łzy z oczu co wrażliwszych osób. W tym wymiarze nie jest ono specjalnie odkrywcze i niewiele wnosi. Jednakże rozpatrywanie go tylko w tym aspekcie byłoby niesprawiedliwe. Jest to w pełni przemyślane opowiadanie o naszym społeczeństwie i tym, co mu potencjalnie może zagrażać.

Jak w komentarzu pod tekstem zauważa Michał Cetnarowski, autorka nie ekstrapoluje rozwoju nauki, a rozwój społeczny. Niewiele scen wskazuje na umieszczenie akcji w przyszłości – ot, Sammy, by nie przeszkadzał mamie w pracy, odgrodzony jest przez pole siłowe. Można by więc zadać pytanie, czy nie jest to sztuczne dodanie wątku SF tylko po to, by opowiadanie nie było zaszufladkowane jako głównonurtowe. Jednak ten drobny motyw ma istotne znaczenie dla tekstu, chociaż nie dla fabuły. Fabularnie można bez problemu zastąpić pole siłowe kojcem dla dzieci. Ale właśnie to pole siłowe przesuwa czas akcji wyraźnie do przodu – trudno powiedzieć czy o 20, 50 czy 100 lat, ale klarownie widzimy, że to czas przyszłości. Dlatego też łatwiej nam zawiesić niewiarę i przyjąć jako prawdziwe zmiany, które nastąpiły w społeczeństwie. A właśnie te zmiany są najważniejsze dla tekstu.

Autorka wskazuje na dwa istotne problemy, które już w dniu dzisiejszym toczą naszą cywilizację. Pierwszym z nich jest zaniedbywanie rodziny. We współczesnym świecie zbyt wiele osób zbyt wiele czasu poświęca pracy i karierze. Cierpią na tym więzi rodzinne. Dzieci częstokroć wychowywane są przez telewizję, opiekunki i przedszkolanki, a nie przez rodziców. Nie można powiedzieć, by już nastąpiła całkowita atomizacja społeczeństwa, ale proces ten postępuje i osłabienie więzi międzyludzkich (nie tylko rodzinnych) bywa zauważalne.

Drugim problemem zauważonym przez autorkę są dziwne przepisy prawa. Sytuacja jest tu dużo bardziej niejednoznaczna, niż w kwestii samej rodziny. System prawny w Dniu Niani pozwala na to, by opiekunka wynajmowana do dziecka odebrała rodzicom to dziecko, jeśli tylko stanie się ono z nią związane bardziej, niż z nimi. Jest to przyczyna, dla której nianię należy zmienić często – najlepiej co trzy miesiące. W pierwszej chwili pomysł ten jest skrajnie absurdalny. W tekście pojawiają się nawet sugestie, by zmienić Dzień Matki na Dzień Niani, aby nie faworyzować biologicznych rodziców. Ta idea brzmi jeszcze śmieszniej. Z drugiej strony przypomina ono współczesny pęd do poprawności politycznej, który czasem przyjmuje taką karykaturalna formę. Jednakże powinniśmy przyjrzeć się argumentacji pozwalającej nianiom odbierać dzieci biologicznym rodzicom. Argumentem, który za tym przemawia, jest brak czasu rodziców oraz idący za tym słaby kontakt dziecka z matką i ojcem, za to silny z nianią. Takie prawo nie ma oczywiście sensu, ale sygnalizuje to jeden z problemów, pojawiających się w debatach dotyczących dzieci i praw rodzicielskich. Zbyt często mówi się o prawach dorosłych, a zbyt rzadko o tym, co dla dzieci jest najlepsze.

Dzień Niani jest więc bardzo ciekawym utworem. Utworem, który z jednej strony mocno porusza, grając na silnym u wielu osób instynkcie rodzicielskim, a z drugiej dotyka ciężkiej tematyki społecznej. Autorka ekstrapoluje współczesną sytuację prawno-społeczną i przedstawia wizję bliżej nieokreślonej (ale nie bardzo odległej) przyszłości, w której świat nie działa tak jakbyśmy chcieli. Co gorsza widzimy wyraźnie, że nie są to pomysły wyssane z palca, a realne zagrożenia, z częścią z nich mierzymy się już dzisiaj, a część może dopiero nadejść. Można więc ten tekst potraktować jako przestrogę – pytanie jednak brzmi: czy ktoś się jej posłucha?

Nowa Fantastyka 07/2013

Autor: Leah Cypess
Tłumaczenie: Maciek Nakoniecznik
Wydawca: Prószyński i S-ka
Opublikowano: Nowa Fantastyka 07/2013

Advertisements