Tagi

, , , , , ,

Kilka notek temu zachwycałem się fenomenalną powieścią Czarne Anny Kańtoch. Doskonałe wrażenie, jakie ta książka wywarła, przeważyło szalę i zdecydowałem się sięgnąć po kolejne utwory autorki. Pierwszym z nich jest zbiór opowiadań o Domenicu Jordanie, zatytułowany Diabeł na wieży.

Na tomik składa się sześć historii połączonych postacią głównego bohatera. Każda z nich stanowi osobną całość i chociaż czytając je można zauważyć drobne odniesienia do wcześniejszych przygód bohatera, to nic nie stoi na przeszkodzie, by każde z nich potraktować jako samodzielny utwór.

Świat przedstawiony w opowiadaniach jest na tyle podobny do naszego, że czytelnik czuje się w nim pewnie. Stworzona Okcytania kojarzy nam się z historią Europy. Spotykamy tu ludzi, których kiedyś zapewne dało się spotkać na ulicach Paryża czy Londynu. Jednocześnie osadzenie akcji w tej wymyślonej krainie pozwala na łatwiejsze oderwanie się od rzeczywistości. Autorce z kolei daje większą swobodę twórczą, gdyż nie można jej zarzucić tego, że trakty w Europie biegły inaczej, a sposoby działania urzędników państwowych były odmienne. Oczywiście zmienione nazwy geograficzne to nie jedyna różnica pomiędzy Okcytanią a Europą. Tym, co je odróżnia, jest dość powszechne użycie magii. Co prawda obdarzony dużymi wpływami kościół nie patrzy na to zbyt przychylnie, ale zmuszony jest niekiedy ją sankcjonować.

Domenic Jordan nie jest magiem, a jedynie lekarzem, który magią interesuje się od strony naukowej. Jego analityczny umysł w połączeniu ze znajomością zasad sztuki czarodziejskiej pozwala mu nie tylko na żmudne badania laboratoryjne (o których autorka praktycznie nie wspomina), ale także na prowadzenie śledztw w sprawach powiązanych z magią. Poszczególne opowiadania koncentrują się właśnie na takich dochodzeniach, które bohater podejmuje zwykle z własnej nieprzymuszonej woli.
Chociaż doktor Jordan obraca się wśród wyższych sfer, to jego osoba nie do końca wpasowuje się w okcytańskie społeczeństwo. Od zwykłych ludzi oddziela go kolorystyka ubioru – w kilku miejscach podkreślone jest, że jego czarne stroje innym wydają się dziwne. Ponadto bohater pomimo swojej inteligencji nie jest w stanie do końca zrozumieć innych ludzi i zdarza mu się z tego powodu popadać w tarapaty. Kojarzyć się to może lekko z zachowaniami Sheldona Coopera – bohatera serialu The Big Bang Theory, jednak bohater Diabła na wieży cechuje się ciut lepszym zrozumieniem ludzi i empatią.

Pewnym minusem książki jest to, że nie zgłębiamy świata. Chociaż zbiorek ma ponad 350 stron, to tak naprawdę po jego lekturze niewiele wiemy o społeczeństwie, zasadach działania magii, czy wreszcie o ludziach. Nawet główny bohater pozostaje wielką niewiadomą – nie poznajemy jego historii czy motywacji.

Diabeł na wieży jest zdecydowanie słabszy niż Czarne, ale też pisany był dla innego odbiorcy. Nie znaczy to jednak, że jest to pozycja kiepska. Książkę czyta się bardzo dobrze i cały czas trzyma ona w napięciu, stanowiąc specyficzną mieszankę fantasy z powieścią detektywistyczną. Widać tu, że już na wczesnym etapie twórczości Anna Kańtoch wiedziała jak pisać, a w kolejnych latach tylko coraz bardziej wprawiała się w tej sztuce.

Diabeł na wieży
Autor: Anna Kańtoch
Wydawca: Fabryka Słów
Książka na stronie wydawcy

Advertisements