Tagi

, , , , ,

„Kontrapunkty to polska proza wymykająca się ze schematów, uciekająca z szufladek. Łączy walory literackie z niekonwencjonalnymi fabułami. Kontrapunkty tworzą przestrzeń do mówienia o rzeczach ważnych, oczarowując czytelnika piękną frazą i niejednoznacznością interpretacji.” Te trzy zdania znaleźć można na końcu wszystkich książek, które do dnia dzisiejszego wydawnictwo Powergraph wydało w serii Kontrapunkty. Przywykliśmy już do tego, że zachęcająca reklama nie świadczy o jakości produktu. Ile razy wybierając film na podstawie trailera przekonaliśmy się, że wszystkie dobre sceny umieszczone zostały w tych kilkudziesięciu sekundach reklamy? Ile razy prezentowany w TV czy gazecie superprodukt okazał się zwykłym bublem? Czy warto więc zaufać tym zdaniom i sięgnąć po tytuły prezentowane przez Powergraph? Po lekturze dwóch, spośród trzech, książek z tej linii wydawniczej muszę stwierdzić, że zdecydowanie warto.

Autorzy spełniają obietnice wydawnictwa. Oba przeczytane przeze mnie tytuły (Czarne Anny Kańtoch oraz W odbiciu Jakuba Małeckiego) urzekają zarówno formą jak i treścią. Jest zarazem niepokojące i pociągające to jak nieokreślona jest ich fantastyczność. Widoczne jest to zwłaszcza w Czarnem. Podczas lektury to czytelnik decyduje czy trzymana w ręku książka to fantastyka czy nie. Czy opisane wydarzenia mają w sobie ślad nadprzyrodzoności czy to tylko umysł narratorki osuwa się w otchłań szaleństwa. Nie jest ważne, którą interpretację wydarzeń się wybierze świadomość tej drugiej opcji cały czas nie daje człowiekowi spokoju. W odbiciu sytuacja nie jest już tak niejednoznaczna, ale wciąż autor pozostawił wystarczająco dużo furtek by uznać, że książka jest realistyczna.

Wspomniana powyżej reklama informuje nas także, że prezentowane utwory będą traktować o rzeczach ważnych. Tu pojawia się pytanie – czym są rzeczy ważne? Czy miłość, zdrowie, zdrada, rodzina, poczytalność to rzeczy ważne? A jeśli tak to czy traktujący o miłości Zmierzch można uznać za książkę poruszającą ważne tematy? Więcej tu pytań niż odpowiedzi. W zasadzie każda książka, która nam się podoba traktuje o rzeczach w jakiś sposób dla nas ważnych. Czy będą to rozważania o naturze życia i sensie istnienia czy też proste historie o cudownie spędzonych wakacjach. Niemniej podczas lektury tych dwóch powieści wyraźnie odczuwa się powagę poruszanych problemów. Jednak co ważniejsze zmuszają one do refleksji, a to w moim odczuciu jeden z głównych celów sztuki.

Nie można jednak zapominać, że prawdziwa Sztuka, ta przez duże S, ma nie tylko nas poruszać czy wzbudzać refleksje, ale powinna także ujmować swoją formą. Zarówno Annie Kańtoch jak i Jakubowi Małeckiemu udało się tak formułować zdania i tak prowadzić narrację by czytelnik nie mógł narzekać. Użyty język doskonale oddaje to jacy są narratorzy. Pozwala się wczuć w ich tok myślenia. Jest też na tyle potoczysty, że książka nieomal „sama się czyta”. Nawet kiedy pojawiają się chwile nieprzyjemne, kiedy nie chcemy kontynuować oczy same pochłaniają słowo za słowem i zanim minie chwila rozpoczyna się kolejny rozdział.

Wielkie dzieła malarstwa są zwykle prezentowane w odpowiedni sposób. Większość obrazów pokazywana jest w ramach. Ważniejsze dzieła często zajmują cała ścianę nawet jeśli spokojnie wokół nich zmieściłoby się wiele innych obrazów. Ma to oczywiście na celu wydobycie ich walorów. Czemu z książkami miałoby być inaczej? Wielu wydawców nie dba bardzo o ten aspekt lektury. Sięgając po kieszonkowe wydania licznych powieści można jedynie zgrzytać zębami nad tym jak są prezentowane. Szczęśliwie w wypadku Kontrapunktów „rama” w jakiej się znajdują pozwala docenić treść, ale też zachwycić się samym sposobem wydania. Bardziej się to rzuca w oczy przy powieści Anny Kańtoch. Nastrojowa (twarda) okładka od razu przenosi czytelnika o kilkadziesiąt lat wstecz. Dosyć szerokie marginesy i dobrze dobrane odstępy między wierszami nie męczą oczu. Każdy rozdział zaczyna się na nieparzystej stronie. To są rzecz jasna drobne szczegóły, na które wielu czytelników nie zwróci większej uwagi, jednak na mnie sposób wydania zrobił naprawdę duże wrażenie i za to też należą się wydawnictwu słowa uznania.

Zarówno Czarne jak i W odbiciu to książki warte uwagi. Zachwycają treścią, formą i sposobem wydania. Ich lektura zdecydowanie porusza i skłania ku refleksji. Ich wadą może być to, że czyta się je na tyle szybko, że błyskawicznie się kończą. Pewnym pocieszeniem więc jest, że na marzec wydawnictwo zapowiedziało kolejną książkę z serii, a będzie nią I dusza moja Michała Cetnarowskiego. Mam szczerą nadzieję, że będzie ona co najmniej tak samo dobra jak poprzedzające ją pozycje.

Czarne
Wydawca: Powergraph
Autor: Anna Kańtoch
Książka na stronie wydawcy

W odbiciu
Wydawca: Powergraph
Autor: Jakub Małecki
Książka na stronie wydawcy

Reklamy